10 listopada 2010

Austro-Węgry, mimo iż należały do zaborców, to jednak przez wielu pisarzy były sławione jako kraj najlepszy z możliwych. I nie było to zdanie jedynie Austriaków czy Węgrów, ale również Polaków, Czechów, Słowaków i innych, którzy znaleźli się pod panowaniem monarchii. Wpłynęły na to reformy cesarza Franciszka i jego długowieczność. Ludzie przyzwyczaili się do niego, a czasy Franciszka wspominali jako wyjątkowo dobry czas. Wtedy właśnie naturalnym było, że Czech powinien znaleźć się w administracji państwowej, a Polak w parlamencie. Mimo iż językami narodowymi były niemiecki oraz węgierski (czego Słowacy nie mogą po dziś dzień wybaczyć), to jednak przymykano oczy na wiele spraw, o których nie do pomyślenia było na Litwie, gdzie nad czystością rosyjskiego czuwał słynny Murawiew-Wieszatjel, czy w przypadku polityki kulturowej Bismarcka. Właśnie dlatego w Galicji zachodniej, jak nazywano ziemie związane z Krakowem i Małopolską, możliwe było wytworzenie się grupy politycznej o dość ugodowych zapatrywaniach – konserwatystów i stańczyków (nie należy mylić ze sobą tych ugrupowań). Do niczego podobnego nie mogłoby dojść w dawnej Koronie, gdzie uznawano wyłącznie całkowitą niepodległość kraju. Atmosfera Galicji była od tego stopnia sprzyjająca, że właśnie tutaj powstały Legiony Polskie Piłsudskiego, a on sam w jednej z koncepcji rozważał powstanie trójczłonowego królestwa z Polską jako elementem równoważnym. Jednak wybuch I wojny światowej i sytuacja na frontach sprawiły, że sprawy potoczyły się zupełnie inaczej. A polski znów stał się językiem urzędowym na całkiem sporym terytorium.